Reklama

Szukaj

Ostatnie komentarze

Logowanie

Publikacje zamieszczone na stronach portalu dla kobiet CzasKobiety.pl są chronione prawami autorskimi. Kopiowanie i używanie do innych celów bez pisemnej zgody redakcji zabronione.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników.
CzasKobiety.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



Moisa cz. III

samedi, le 17 septembre 2005 Paris

...wychodząc dziś rano z mieszkania o mały włos nie wpadłam na właściciela „Agathe Gaillard”- tak, okazało się, że „obiekt” mych obserwacji, tajemniczy pan z naprzeciwka jest moim sąsiadem. Przyznam szczerze, że nigdy bym nie przypuszczała, że mieszka przy Rue de Rivolii sześć – hm, małość świata czasem bywa bardzo zaskakująca i przyjemna. Oczywiście w tym pośpiechu zdążyłam mu tylko podziękować za pozdrowienie i życzenie miłego dnia, odwzajemniłam jego pozdrowienie i szybkim, zmieszanym krokiem pobiegłam w stronę mieszkania Ann - Charlotte.  Otworzył mi drzwi a na jego twarzy pojawił się nieposkromiony uśmiech(...).
Podobno ma być dziś koncert w okolicach Katedry Notre Dame(..).

dimanche, le 18 septembre 2005 Paris

...koncert był przedni - choć muzyka przyznam w wydaniu dość osobliwym, ale bardzo przyjemnym dla ucha, co nie znaczy, że wizualnie nie było równie interesująco. Wieczorem pojechałam z Nathalie do domku jej rodziców to jakieś dwieście kilometrów od Paryża. Jej prababcia kiedyś wykupiła tam spory hektar ziemi. Rodzice Nathalie są tego spadkobiercami. Zdążyłam się jeszcze rozejrzeć wczoraj, zanim noc na dobre się „nie rozgościła”.  Niesamowicie duży obszar lasu, widoki imponujące. Jej rodzice z tego, co wiem pojechali sobie w Alpy. Nathalie zaś miała na cały poniedziałek wyjechać do Arras a, że to po drodze do domku jej rodziców zaproponowała mi abym na chwile oderwała się od gwaru miasta i odpoczęła sobie z dala od miejskiej aglomeracji. Myślę, że miała racje. Nie zastanawiając się poprosiłam o wolny dzień, no i jestem tutaj.
Strasznie duży ten dom, mają tutaj gosposie, która zajmuje się wszystkim na czas nieobecności rodziców Nathalie, są tu także dwa stawy, dość duże. Jeden praktycznie wysycha a drugi przypomina „żółtą rzekę” z wiadomych powodów. Ale i tak jest niesamowicie, cisza i spokój - swoista arkadia, niczym nie odbiegająca z renesansowych sielanek.

lundi, le 19 septembre 2005, gdzieś, gdzie jeszcze urbanizacja na dobre się nie zadomowiła..

Nathalie pojechała - zostałam tutaj sama. Tylko ja, gosposia, czyli pani Genevieve i całe mnóstwo mieszkańców lasu. Strasznie dużo przestrzeni tutaj, można się nieźle pogubić. Znalazłam sobie miejsce pod drzewem, niedaleko domu - dość osobliwe zresztą i metafizyczne. Widać było stąd owe stawy, o których wspominałam wyżej, było dość wcześnie więc jeszcze mgła unosiła się nad brzegiem. Wszystko to tworzy tajemniczy klimat i spokój(...).
Okazało się, że nie byłam tutaj sama - drzewo obok należało już do dzięcioła a następne do sowy, co dało się już usłyszeć w nocy.
Gdzieś niedaleko w zaroślach ponoć żyją sobie dziki - mam jednak cichą nadzieję, że obejdzie się bez bliższego zapoznawania. Ech, znowu zaczynam rozmyślać, czy to dobrze?

mardi, le 20 septembre 2005 Paris

Wczoraj późnym wieczorem wróciłyśmy z Mantalii, tak ją nazywają rodzice Nathalie. Przepiękna okolica, spokój - mnóstwo ścieżek, zakamarków i miejsc do rozmyślania. Można całkowicie oddać się tam temu zajęciu zatrącając się kompletnie w czasie. Na dodatek są tam dziki, wczoraj widziałam jednego, na moje szczęście dzieliła nas spora odległość(...).
Obudził mnie wiadomy odgłos śmieciarki, gdyby mój budzik zaniemógł kiedyś miałabym skuteczne zastępstwo, swoją drogą muszę przyznać, że są bardzo punktualni. Codziennie za wyjątkiem niedzieli są pod moim oknem o szóstej rano. Punktualność ostatnio to dość rzadko spotykane „zjawisko” - bynajmniej w moim przypadku, choć nie mówię tutaj tylko o sobie. Coraz częściej zabieganie odbiera nam czas, zapominamy o sprawach naprawdę ważnych, choć tak naprawdę sądzimy, że te, za którymi co dzień „ganiamy” są priorytetowe a jednak (...).
Jak dobrze wrócić znów do miasta, choć tam było wspaniale to chyba powoli staje się zdeklarowaną mieszczanką, oczywiście klimaty „wiejskich prowincji” nie są mi obce.

mercredi, le 21 septembre 2005 Paris

...to już środa, jak ten czas szybko płynie. Po pracy poszłam na długi spacer wzdłuż Sekwany - nie wiem, który to już mój spacer tutaj. W drodze powrotnej zaczęło padać a ja nie zabrałam ze sobą parasola więc postanowiłam przejechać dwa przystanki metrem(...).
Na kolacji Nathalie obwieściła wszystkim, że jedzie na stypendium naukowe do Nowego
Yorku. Z tej okazji wybrałyśmy się wieczorem do kina. Było dość kameralnie, gdyż byłam tylko ja i ona. Ale szczerze mówiąc obie potrzebowałyśmy tego czasu. Muszę przyznać, że czuje z nią swoistą więź - łączą nas podobne problemy, choć moje mają trochę mniejszy „zasięg”. Nathalie rozstała się jakieś dwa tygodnie temu z mężczyzną, którego chyba wciąż bardzo kocha. Byli z sobą osiem lat. Długo dziś rozmawiałyśmy na te tematy. Ja opowiadałam jej o sobie ona o sobie. Doszłyśmy jednak do wniosku, że nie ma, co rozpaczać, widać to nie było to. Nie można szukać miłości, ona sama przychodzi i to w najmniej spodziewanym momencie(...).

Dodaj nowy komentarz

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania