Reklama
Na skróty
Szukaj
Portal dla Kobiet
Ostatnie komentarze
- No wrażliwe osoby to by sie
1 dzień 11 godzin temu - Teraz sprzęt się psuje po
1 dzień 11 godzin temu - Ja bardzo lubię mieć
2 dni 15 godzin temu - Pani Małgosia jest
1 tydzień 2 dni temu - Powiem szczerze jadłam
1 tydzień 5 dni temu - Ja też od ponad dwóch
1 tydzień 6 dni temu - Zbierać kaskę na protezy lub
2 tygodnie 3 dni temu - Bardzo lubię krótkie
2 tygodnie 3 dni temu - nie wiem jak by sie dalo
2 tygodnie 3 dni temu - wole szmaragdowe odcienie
2 tygodnie 3 dni temu
Logowanie
Publikacje zamieszczone na stronach portalu dla kobiet CzasKobiety.pl są chronione prawami autorskimi. Kopiowanie i używanie do innych celów bez pisemnej zgody redakcji zabronione.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników.
CzasKobiety.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Moisa cz. IV
jeudi, le 22 septembre 2005 Paris
Notre Dame o ósmej rano, warto było wstać tak wcześnie - było tylko kilka osób. Kompletna cisza, żadnego obywatela azjatyckiego kraju z wiadomym gadżetem u boku. Wydawać by się mogło, że wraz z aktem urodzenia dostają aparat fotograficzny, no, ale sama przecież posiadam takowe urządzenie.
Darowałam sobie dziś „petit dejune” i poszłam na kawę do kawiarenki nad Sekwaną. Zabrałam znowu Remarque'a i zaczęłam czytać. Przy sąsiednim stoliku siedział mężczyzna w średnim wieku. Okazało się, że także miłośnik Ericha tyle, że nigdy nie czytał go w języku polskim -oczywiście, ze zrozumiałego powodu, po prostu go nie znał, zachęciłam go do lektury „Domu Marzeń”. On z tego, co zrozumiałam czytał tylko „£uk Triumfalny” i „Na zachodzie bez zmian”. Bardzo ciekawy człowiek, kompozytor -często przesiaduje w Kościele Świętego Gerwazego – ponoć tam szuka inspiracji no i uwielbia poranną kawę nad Sekwaną. Tak się zagadałam, że wróciłam w czasie „dejune”. Dziś mam pracę po południu - przygotowuję kolację, mamy dziś mieć oprócz stałych bywalców trzech nowych gości. Oczywiście dla mnie „nowych”(...).
Poznałam Moise - niesamowita osobowość o alabastrowej cerze, malarka, przecudnej urody - duże głębokie, niebieskie oczy, długie kasztanowe włosy - lekko falowane. Twarz pociągła z wyraźnie nakreślonymi rysami. Dopiero ją poznałam, ale od razu dało się wyczuć, że jest bardzo inteligentna i oczytana, choć z drugiej strony nad wyraz skromna. Często się uśmiechała dzisiejszego wieczoru, ale później gdzieś zniknęła(...).
vendredi, le 23 septembre 2005 Paris
Od rana dziś pada deszcz - mam wolne, no tak jak mam wolny dzień, to zazwyczaj pada. Ale i deszcz ma swoje uroki. Zabrałam płytę Joni Mitchell i wysłużonego discmana i ruszyłam w stronę metra. Pojechałam na Pere Lachaise - to swoista „świątynia” osobowości. Obecność tutaj skłoniła mnie do refleksji na temat wartości życia, ale także skierowała ma uwagę na sprawy, które tak często przestają mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Wszędobylski materializm staje się powoli priorytetem, „wartością”, dla której człowiek zatraca powoli swoje człowieczeństwo. Trochę tutaj moralizuje, choć sama czasem daje się wciągnąć w tą pogoń za pieniądzem. Lecz myślę, że to bardzo ludzkie, choć warto się czasem zastanowić czy czasem nie przesadzamy. W imię czego to robimy?
Ważne też, aby nie płacić za nasze "materialne szczęście”, krzywdą innego człowieka. Aby nie przyszło nam u kresu swego życia wytykać sobie zmarnowanych chwil, które mogły wywołać w nas uczucie spełnienia, radości - choć mogło to trwać tylko kilka sekund, to czy nie było warto wtedy przystopować?
Właśnie wtedy uświadamiamy sobie stratę czegoś naprawdę ważnego, czegoś, co zdarza się nader rzadko w naszym cudownym życiu choć czasem pełnym porażek i zranień(...).
samedi, le 24 septembre 2005 Paris
...wczoraj późnym wieczorem Moisa zostawiła wiadomość pod drzwiami mego pokoju - byłam jednak tak zmęczona, że jej nie zauważyłam. Na bordowej kartce napisała, że zaprasza mnie dziś na kawę do kawiarenki po drugiej stronie Sekwany. Wiedziałam gdzie to jest. Wydaje mi się, że ona chyba sprawdzała mój grafik i dobrze wiedziała, że pracuje dziś do południa. Zatem po „dejune” poszłam w umówione miejsce. Widziałam ją z daleka - oczywiście tysiące męskich spojrzeń skierowanych w jej stronę, nastrojowa muzyka. Szczerze mówiąc bardzo zaintrygowała mnie ta karteczka - o co jej tak naprawdę chodzi - przecież rozmawiałam z nią tylko raz(...).
Moisa ma białaczkę(...).
Długo rozmawiałyśmy, wypiłyśmy hektolitry kawy i zawitałyśmy na wystawę do galerii niedaleko Saint Dennis.
Ile w niej radości i życia, ile wewnętrznych pragnień, nadziei, ile wiary i chęci(...).
To zaawansowane stadium, lekarze dają jej jakieś półtorej tygodnia - ona sama daje sobie cała wieczność.
Moisa - francuzka, ma około trzydziestki, absolwentka wydziału sztuki - malarka. Uwielbia obrazy Modigilianiego i Van Gogha. Jak sama mówi czasem fascynują ją obrazy Picassa. Zakochana po uszy w życiu. Jest szczęśliwa, kocha Jena Pierra - są ze sobą od czterech lat, ale nie będą legalizować swego związku - Moisa nie chce(...).
Widzę, że Jean Pierre bardzo ją kocha i tylko, dlatego zgadza się na jej warunki. W ich mieszkaniu aż roi się od farb i sztalug. Jedna w sypialni, inna w kuchni, pokoju i toalecie - dość nowatorski styl. Ostatnio maluje akty – całkiem niezłe, choć mnie z pewnością nie namówi do pozowania. Tego pewnie nie wytrzymałby potencjalny odbiorca obrazu. Choć muszę przyznać, że po tym, co od niej usłyszałam ogląd mojego świata trochę uległ zmianie. Zrozumiałam kilka spraw - popatrzyłam na nie z nieco innej perspektywy, może tej właściwszej(...).
dimansche, le 25 septembre 2005 Paris
Dzień wyłączony z racjonalnego myślenia(...).
lundi, le 26 septembre 2005 Paris
Nathalie odleciała do Nowego Yorku - powinna być na miejscu około ósmej rano czasu „amerykańskiego”. Przyznam, że trochę będzie mi jej brakowało, bardzo mi pomogła tutaj. No cóż i mnie przyjdzie stąd wyjechać już niedługo.
Dziś wybrałam się na poranną przechadzkę, podczas której, zdałam sobie sprawę z tego, że to powoli zaczyna się wpisywać w rytm mojego dnia. Choć staram się być dość powściągliwa w ocenach to muszę przyznać, że naprawdę czuje się tutaj wyśmienicie. Bynajmniej nie jest to przesada spowodowana „misterium” francuskiej kuchni.
Ktoś kiedyś powiedział „jest takie miejsce na ziemi, do którego zawsze wracamy” nie tylko osobowo, ale czasem także i myślami. Ja właśnie znalazłam tutaj takie(...).

Dodaj nowy komentarz